Gmina Głogów Młp.
 

SPALENIE RATUSZA W 1943 R.

W nocy z 23 na 24 lutego 1943 r. grupa uzbrojonych mężczyzn wbiegła na głogowski rynek od strony ulicy 3 Maja. Podbiegli pod ratusz, który ówcześnie pełnił również rolę siedziby policji. Wdarli się na posterunek i sterroryzowali znajdujących się na służbie policjantów z tzw. policji granatowej.

Byli to funkcjonariusze z przedwojennej Policji Państwowej, którzy w czasie okupacji niemieckiej pełnili funkcje porządkowe. Napastnicy wyłamali kratę do zbrojowni i zabrali całą znajdującą się tam broń. Włamali się również do części zajmowanej przez magistrat i rozbili sejf, z którego ukradli 5250 zł. Następnie oblali pomieszczenia naftą i podpalili. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się opanowując cały budynek. Mężczyźni nie czekali aż płomienie zwabią ludzi, unosząc łupy opuścili Głogów i bezkarnie rozpłynęli się w ciemnościach.
Po wojnie, w czasach gloryfikacji Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, zbrojnego ramienia komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, epizod związany ze spaleniem ratusza w Głogowie przedstawiany był jako czyn bohaterski. Napadu dokonała grupa zbrojna GL Iskra dowodzona przez Stanisława Szybistego, wcześniej kaprala w Wojsku Polskim, później konspiratora w ZWZ-AK, który z czasem dał się namówić pepeerowcom do porzucenia AK i pomagania im w tworzeniu struktur partyzantki komunistycznej. Zadaniem GL była walka na zapleczu frontu i odciążenie w ten sposób walczącej z Niemcami Armii Czerwonej. Czy jednak spalenie ratusza w Głogowie przyniosło jakiekolwiek korzyści oprócz kilku zabranych policjantom karabinów i zrabowanych pieniędzy?
W czasie napadu, w Głogowie nie było ani jednego niemieckiego żołnierza, nie był więc on bezpośrednio wymierzony w wojska okupanta. Chociaż głogowscy strażacy bardzo szybko zaczęli gasić pożar, ratusza nie udało się już ocalić przed doszczętnym spaleniem. Pożar dokonał tak obszernych zniszczeń, że budynek nadawał się już tylko do gruntownego remontu. Spłonęło całe miejskie archiwum, a były tam przechowywane dokumenty z XIX w. i z czterech pierwszych dziesięcioleci XX w. To niepowetowana strata dla poznania przeszłości miasta, bez tych źródeł nigdy już nie uda się dokładnie odtworzyć historii Głogowa z tego okresu. W popularnej w czasach PRL-u serii tzw. „Żółtego Tygrysa” wydano książeczkę poświęconą działalności Iskry zatytułowaną „Spod znaku Iskry”. Napisano w niej, że gwardziści spalili w ratuszu księgi kontyngentowe i spisy adresowe w tym celu, aby utrudnić Niemcom ściąganie kontyngentu i wysyłanie Polaków na roboty do Rzeszy. Wersja ta całkowicie sprzeczna jest z rzeczywistością, jaka wyłania się ze źródeł. Już kilka dni po pożarze, 1 marca 1943 r., na żądanie władz okupacyjnych zrobiono w Głogowie nowy spis ludności, a 4 marca na ulicach miasta ogłoszono następujący komunikat: „W najbliższych dniach zacznie się akcja werbunkowa do wyjazdu na roboty do Niemiec. […] Kto zostanie wyznaczony na wyjazd do Rzeszy – wyjechać musi. Przeciw tym, którzy by uchylali się od wyjazdu będą stosowane surowe kary i za nich odpowiedzialne będą rodziny, a nawet i ich majątek. W krótkim czasie będzie wyznaczona ilość ludzi, która z Głogowa wyjechać będzie musiała”. Podobna sytuacja dotyczyła kontyngentu. To Niemcy go wyznaczali i doskonale wiedzieli jakie ilości przymusowych dostaw zostały na miasto nałożone. Brak ksiąg kontyngentowych był kłopotem tylko dla samych mieszkańców, bo bez nich nie potrafiono przed okupantem udowodnić ile dostaw już zrealizowano. Spalenie ratusza nie było więc jakimś specjalnym bohaterstwem, a zwykłym aktem wandalizmu.
Pożar ściągnął do Głogowa Niemców z garnizonu rzeszowskiego. Byli wściekli i początkowo obwiniali samych głogowian za umyślne spalenie ratusza. Aresztowano nawet komendanta straży pożarnej Franciszka Żeglickiego i Władysława Cebulę, jednego ze strażaków za, jak okupanci sądzili, zbyt ślamazarnie przeprowadzoną akcję gaśniczą. Zamierzano również dokonać aresztowania całej głogowskiej inteligencji, m.in. proboszcza, kierownika szkoły, lekarza i innych, jako zakładników, którzy zostaną rozstrzelani, jeśli nie ujawnią się sprawcy napadu. Ludzie zaczęli gromadzić się w kościele, by szukać ratunku w modlitwie, lecz Niemcy kazali wszystkim rozejść się i zamknęli kościół. Dopiero komisaryczny burmistrz Głogowa Józef Wagner, który doskonale znał język niemiecki, zaczął przekonywać niemieckiego dowódcę, że represje spadną na niewinne osoby, bo nikt z napastników nie był mieszkańcem miasta, a zaskoczenie i ciemności nie pozwoliły na ich rozpoznanie w czasie napadu. Niemiec dał się w końcu przekonać, ale nie chciał sprawy całkowicie puścić płazem. Zażądał aby dostarczono mu 6 mieszkańców, którzy zostaną rozstrzelani za to, że miejscowa policja i straż obywatelska dała się zaskoczyć napastnikom. Po długiej i kłopotliwej naradzie wybrano sześć osób, które miały poświęcić swoje życie. Byli to starsi lub schorowani głogowianie, którzy i tak już zbliżali się do swojego kresu. Jeden z nich zdążył się ukryć, dlatego Niemcy wzięli dodatkowo przypadkowego mężczyznę z ulicy. Rozstrzelano ich na opuszczonym kirkucie. Obecnie ciała ich pochowane są na cmentarzu Na Piasku. Ofiarami byli: Paweł Sala, Augustyn Irzyński, Tomasz Kubas, Józef Flak, Adam Ślęzak i Jan Łabuz.
Co było prawdziwym celem gwardzistów z Iskry? Przed wojną funkcjonariusze Policji Państwowej zajmowali się wykrywaniem i aresztowaniem członków Komunistycznej Partii Polski, w dużej mierze działaczy późniejszego PPR-u. W II Rzeczpospolitej KPP była zdelegalizowana jako partia antypaństwowa. Dlatego komuniści mścili się na policjantach za ich wcześniejszą działalność. Napad na posterunek policji w Głogowie nie był zjawiskiem odosobnionym. Iskra dokonała podobnego napadu w Żołyni i Grodzisku Dolnym, tam również podpalono posterunki, a nawet strzelano do policjantów.
Niewiele brakowało, a stracilibyśmy najcenniejszy głogowski zabytek pochodzący z połowy XVIII w. Na szczęście dzięki staraniom głogowian udało się go odbudować i do dzisiaj stanowi on ozdobę naszego miasta.
Robert Borkowski

Ratusz w Głogowie Małopolskim w okresie międzywojennym.

Zbiorowa mogiła na głogowskim cmentarzu “Na Piasku” ofiar represji niemieckich po spaleniu ratusza.

Stanisław Szybisty dowodzący “Iskrą” podczas napadu na ratusz.



tworzenie i pozycjonowanie stron www