Gmina Głogów Młp.
 

PLACÓWKA AK GŁOGÓW

PLACÓWKA AK GŁOGÓW

Klęska Polski w wojnie obronnej w 1939 r. nie spowodowała całkowitego załamania się oporu w polskim społeczeństwie. Szczególnie wzmagała go restrykcyjna polityka niemieckiego okupanta. Już w październiku 1939 r., do Głogowa przybył ppłk Kazimierz Heilman-Rawicz, były dowódca 62. pułku piechoty z Bydgoszczy, razem ze swoim adiutantem ppor. Łukaszem Cieplińskim. Zatrzymali się u siostry pułkownika, Marii, prywatnie żony głogowskiego lekarza Stanisława Krzysia.

Ich celem było utworzenie struktur konspiracji na Rzeszowszczyźnie. W Głogowie mieszkali tylko kilka dni, Krzyś poprzez byłą nauczycielkę z głogowskiej szkoły Marię Dzierżyńską, zorganizował przerzut oficerów do Rzeszowa. Heilman-Rawicz wkrótce został aresztowany i trafił do obozu koncentracyjnego, a na czele Związku Walki Zbrojnej, a później Armii Krajowej w Rzeszowie stanął Łukasz Ciepliński.
Jednak pierwsze, oddolne zalążki konspiracji powstały z inicjatywy oficerów rezerwy zamieszkujących okolice Głogowa. Ppor. Józef Rzepka z Bratkowic zaczął wciągać do organizacji swoich kolegów, tak jak on absolwentów rzeszowskiego gimnazjum im. S. Konarskiego. Zaprzysiągł on m.in. Władysława Pałkę z Rudnej Wielkiej, odtąd członkowie konspiracji zaczęli przybierać pseudonimy. „Kolega, który mnie zaangażował do pracy, będę go nazywał «Rekinem», a siebie «Karasiem» – pisał w swojej relacji Pałka – nie mógł nawiązać kontaktu z m. Zabajka i Głogów. W Zabajce miałem kolegę z czasów gimnazjum, który jak wielu, przebywał u rodziny. Po kilku rozmowach zgodził się na współpracę i odtąd nazywam go «Brzaną». W Głogowie miałem kilku znajomych, starszych od siebie wiekiem. Jednym z nich był starszy o 6 lat kolega gimnazjalny Nitka Kazimierz, który z zawodu był profesorem matematyki, a amatorsko trudnił się fotografowaniem. Miał więc szerokie kontakty, bo amatorstwo przemieniło się w zawód i ludzie korzystali z jego usług. Po zaprzysiężeniu otrzymał pseudo «Narwal». Drugim znajomym, który też był matematykiem z wykształcenia, był Franciszek Stopa, prowadził sklep żelazny. Po zaprzysiężeniu otrzymał pseudo «Okoń»”.
Józef Rzepka „Rekin” został pierwszym dowódcą placówki AK Głogów. Organizacyjnie była ona podporządkowana obwodowi w Rzeszowie. W ciągu całego okresu okupacji placówka nosiła różne kryptonimy zmieniane z uwagi na dekonspirację: „Grusza”, „Grab”, „25”, „28”, „94”. Głównym celem działania AK było przygotowanie i wyszkolenie żołnierzy, którzy w właściwym momencie byliby gotowi do powstania zbrojnego wymierzonego w Niemców. Terytorium placówki wykraczało poza teren przedwojennej gminy Głogów, głównie z tego powodu, że inicjatywa narodziła się w Bratkowicach, dlatego objęła również obszar gminy Świlcza. W ramach szkolenia prowadzono kursy oficerskie i podoficerskie, które odbywały się w konspiracyjnych lokalach, m.in. u Mariana Krydy w Głogowie czy w leśniczówce Władysława Barana w Bratkowicach. Organizatorem kursów był Władysław Dynia „Dorsz”, przedwojenny instruktor wojsk piechoty.

Na terenie placówki zorganizowano montownię granatów, które miały być użyte w przyszłej walce z Niemcami. Wchodzące w ich skład części produkowane były w różnych miejscach i dopiero później składane w całość. Opisał to oficer inspektoratu AK Rzeszów Edward Brydak „Andrzej”: „Na produkcję granatów, zapalników składała się praca wielu ludzi. Niektórzy nawet nie domyślali się do czego będzie użyta wyrabiana przez nich rzecz. Produkcja była zakonspirowana ściśle, nawet bardzo ściśle i pod bacznym okiem naszego kontrwywiadu, który czuwał, by nie przenikała na zewnątrz. Żołnierze, którzy byli zatrudnieni przy montowaniu całości, składali osobną przysięgę zobowiązując się nią do dochowania tajemnicy”.
W 1943 r., po powstaniu inspektoratu AK Rzeszów, ppor. Józef Rzepka został tam przeniesiony. Dowództwo nad głogowską placówką przejął por. Romuald Heilman „Sandacz”, przyrodni brat Kazimierza Heilmana-Rawicza. Od stycznia 1944 r. „Sandacz” został oficerem dywersji w obwodzie AK Kolbuszowa, a placówką w Głogowie zaczął dowodzić Kazimierz Nitka. Do maja 1944 r. cała placówka liczyła już 486 osób i składała się z 7 plutonów bojowych, plutonu łączności, plutonu sanitarnego, grupy dywersyjnej, plutonu Wojskowej Służby Ochrony Powstania i podporządkowanemu AK plutonowi Batalionów Chłopskich.
Na zdjęciu Kazimierz Nitka ps. “Narwal”
Do wybuchu powstania, które w swym ostatecznym kształcie otrzymało kryptonim „Burza”, żołnierze AK zajmowali się zdobywaniem danych wywiadowczych, ostrzeganiem lub likwidowaniem kolaborantów czy zdobywaniem broni pochodzącej najczęściej z niemieckich transportów. Nie podejmowano żadnych działań, które mogłyby narazić cywilną ludność na niemieckie represje. Żołnierze AK wywodzący się z okolicznych miejscowości dążyli do chronienia ich mieszkańców, wszak wśród nich znajdowali się członkowie ich rodzin. To odróżniało ich od działań komunistycznej Gwardii Ludowej, która nie liczyła się z konsekwencjami swojego postępowania (patrz artykuł „Pacyfikacja Przewrotnego, Huciska i Stykowa w 1943 r.” – ZG nr 12/2015). Wojskowa dyscyplina panująca w szeregach żołnierzy placówki AK Głogów zabraniała jakichkolwiek samodzielnych akcji, Niemcy do końca nie wykryli istnienia na tych terenach tak silnej organizacji. „Napływ ludzi nie ustaje – pisał Władysław Pałka – organizacja pęcznieje, można niekiedy zauważyć chęć masowego angażowania, trzeba te zapędy temperować, bo grozi dekonspiracja. […] Z czasem powstaje organizacja posiadająca doskonałą administrację wojskową funkcjonującą pod bokiem wroga i penetrującą działania wroga”. 26 lipca 1944 r., kilka dni przed wkroczeniem Armii Czerwonej, nastąpiło zbrojne ujawnienie. Na terenie głogowskiej placówki rozpoczęła się akcja „Burza”, która udowodniła, że miejscowi żołnierze świetnie są do niej przygotowani.
Na zdjęciu Kazimierz Nitka ps. “Narwal”
Robert Borkowski



tworzenie i pozycjonowanie stron www