Gmina Głogów Młp.
 

KONSPIRACJA ANTYKOMUNISTYCZNA W GŁOGOWIE W LATACH 1944-1948

W sierpniu 1944 r., zaledwie tydzień po zakończeniu na terenie głogowskiej placówki
AK akcji „Burza”, rozpoczęły się pierwsze aresztowania żołnierzy AK przez rosyjskie
NKWD.

W związku z tym akowcy ponownie przeszli do konspiracji, a wielu z tych, którzy
zdążyli się ujawnić, musiało uciekać do lasu, by tam szukać bezpieczeństwa. Na samym
początku września 1944 r. w miasteczku zainstalowano posterunek NKWD i rozpoczęła się
inwigilacja polskiego podziemia. „Gdy w Głogowie powstał posterunek NKWD – wspomina
Walentyna Jędrzejek z domu Preneta – na ludzi padł blady strach. Mieścił się w jednym z
domów w rynku […]. Często wzywano tam na przesłuchania różne osoby. Dowódcą był
bardzo wysoki i brutalny Rosjanin, który niemalże codziennie upijał się. Bywało, że w stanie
upojenia alkoholowego wybiegał z posterunku na rynek trzymając w rękach karabin. Wywijał
nim strasząc, że będzie strzelał. Głośno przy tym krzyczał po rosyjsku. Wszyscy się go bali.
[…] Rynek momentalnie pustoszał”.

Oprócz posterunku NKWD, w Głogowie utworzono również posterunek Milicji
Obywatelskiej. Nabór prowadzono wśród miejscowych, dlatego do szeregu milicjantów
wkradli się żołnierze z AK. Niestety, już w październiku rodzimy Urząd Bezpieczeństwa
wykrył siatkę konspiracyjną w głogowskiej milicji. Najpierw poddano podejrzanych
obserwacji, a później dokonano aresztowań. Tadeusz Murdzia „Oset” uciekając spod
posterunku został postrzelony i zmarł po przewiezieniu go do szpitala w Rzeszowie.
Kilku żołnierzy z głogowskiej placówki AK brało udział w akcji odbicia więźniów z
rzeszowskiego zamku w nocy z 7 na 8 października 1944 r., niestety nieudanej. Pod koniec
października aresztowano Kazimierza Nitkę „Narwala”, dowódcę placówki. Zatrzymano go
na cmentarzu Na Piasku, w chwili, gdy był przy grobach swoich bliskich, którzy zginęli
podczas niemieckiego bombardowania. Oficjalnie zabrano go na przesłuchanie, ale odtąd
przepadł po nim wszelki ślad. Prawdopodobnie został zamordowany.

19 stycznia 1945 r. gen. Leopold Okulicki rozwiązał AK tworząc w jej miejsce nową
tajną organizację NIE, której nazwa miała być wyrazem sprzeciwu przeciwko wpływom
rosyjskim w Polsce. W Głogowie na czele lokalnych struktur NIE stanął lekarz Stanisław
Krzyś. UB bardzo szybko wpadło na jego trop. Krzyś ratując się przed aresztowaniem, pod
koniec marca 1945 r. wyjechał z miasteczka zmieniając przy tym nazwisko. Zastąpił go
Franciszek Litwin mieszkający w Budach Głogowskich.
Franciszek Litwin Budy Głogowskie
[Franciszek Litwin]

W maju 1945 r., gdy skończyła się
wojna, NIE zostało rozwiązane, a na jego miejsce powstało Zrzeszenie „Wolność i
Niezawisłość”, które miało podjąć polityczną walkę z komunistami. Franciszek Litwin
kierował kołem WiN w Głogowie, a później przejął także kierownictwo placówek w
Trzcianie i Trzebownisku. Jego zastępcą był Jan Madejowski,[Jan Madejowski] a wśród bliskich
współpracowników znaleźli się Franciszek Nabożny i Stanisław Związkiewicz z Głogowa,
[Franciszek Nabożny ze znalezioną u niego bronią]

Stanisław Kogut i Władysław Pado z Zabajki oraz Antoni Szkoła z Bud Głogowskich.
Zbierali oni wszelkie informacje na temat działalności komunistów na terenie gminy i
przekazywali je dalej do okręgu WiN w Rzeszowie. Franciszek Litwin gromadził również
broń, która częściowo przechowywana była w skrytce, w domu Franciszka Nabożnego.
Działalność konspiracyjna została przerwana na przełomie 1947 i 1948 r. na skutek
wsypy. UB dokonała wówczas aresztowań członków WiN-u z wielu miejscowości. Z
Głogowa oprócz kierownika koła wśród aresztowanych znaleźli się również Jan Madejowski,
Franciszek Nabożny i Stanisław Związkiewicz. „W czasie rewizji po aresztowania, gdy
podawałam ojcu czystą koszulę – pisała córka Franciszka Litwina – zobaczyłam sine od bicia
plecy ojca, szepnął do mnie »Nic im nie powiedziałem«”. Ogromny dramat w związku z
aresztowaniem Jana Madejowskiego przeżyła jego rodzina. „Ktoś na niego złożył donos, lecz
nie wiemy, kim był donosiciel – wspomina córka Helena. – Ojciec siedział w zamku
Lubomirskich, tam przesłuchiwano go stosując tortury. Trzymano go w okropnych
warunkach, w specjalnej wąskiej klitce, której dno stanowił śmierdzący kanał. […]

Próbowano wydobyć od niego nazwiska swoich kolegów z WiN oraz dowiedzieć się, gdzie
przechowywana jest broń. Mimo tortur w postaci wbijania szpilek pod paznokcie i bicia,
ojciec nikogo nie wydał. Po jakimś czasie ubecy wypuścili go”.
Jan Madejowski po wyjściu na wolność przez dłuższy czas ukrywał się. W domu miał
specjalny schowek pod podłogą. Któregoś dnia zaskoczyli go nieznani ludzie, był pewny, że
za chwilę nastąpi kolejne aresztowanie. Chcąc go uniknąć wybrał ostateczne rozwiązanie –
odebrał sobie życie. Franciszek Litwin, Stanisław Związkiewicz i Franciszek Nabożny nie
mieli tego przywileju, zostali skazani na karę śmierci. W drodze łaski zamieniono ją na
dożywocie. Narzeczona Franciszka Nabożnego oświadczyła, że wierzy, iż wyjdzie on kiedyś
z więzienia i zdecydowała się czekać na ten moment. Niestety Nabożny nie dotrwał do roku
1956, w którym nastąpiła amnestia więźniów politycznych. Dwa lata wcześniej zmarł w
więzieniu we Wronkach na skutek surowych warunków panującego tam życia. Jego
narzeczona pozostała mu wierną nawet wówczas, konsekwentnie odrzucając wszystkich
konkurentów.

W ręce UB dostał się również Józef Rzepka, pierwszy dowódca głogowskiej placówki
AK. Aresztowano go razem z Łukaszem Cieplińskim, prezesem IV Zarządu WiN. Wojskowy
Sąd Rejonowy w Warszawie skazał ich na karę śmierci, tym razem prezydent Bolesław Bierut
nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano 1 marca 1951 r. Obecnie każdego pierwszego
marca obchodzimy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Żołnierzy niezłomnych.

Artykuł ukazał się w Ziemi Głogowskiej nr.Nr 4/2016

Robert Borkowski



tworzenie i pozycjonowanie stron www